Kamień na kamieniu Wiesława Myśliwskiego – Rozdział VIII

| 15 stycznia 2002 | 0 Komentarzy | Odsłon: 437
Odkrywanie źródeł chłopskiej kultury

Zagadnienia związane ze źródłami, istnieniem i przyszłością kultury chłopskiej stanowią w Kamienia na kamieniu problemy wagi najwyższej.

Aby rozpocząć bliższy z nimi kontakt, trzeba przytoczyć wielokrotnie powtarzany przez Myśliwskiego sąd. Będzie on bowiem niezbędnym drogowskazem naszych poszukiwań:

„Jeśli chodzi o kulturę chłopską, to ja mam tu poglądy radykalne. Sądzę, że kultura chłopska się skończyła – w tym znaczeniu, w jakim ja ją rozumiem. Skończyły się bowiem warunki społeczne jej istnienia, skończył się pewien model sytuacji egzystencjalnej, z jakiej kultura ta wyrastała”.

W innym miejscu Myśliwski uściśla swój pogląd. Według niego kultura chłopska będąca zjawiskiem zamkniętym nie jest wyłącznie przynależna do przeszłości. Jej znaczenie przyrównuje do znaczenia Grecji i Rzymu, które odeszły przecież dawno, a nadal funkcjonują jako siła żywa i inspirująca.

Diagnoza stanu kultury chłopskiej postawiona przez autora Nagiego sadu jest pesymistyczna. Tradycyjnie pojmowana wieś już nie istnieje. Zniszczyły ją wielkie społeczne przemiany XX wieku. Paradoksalnie przyczyniło się do tego procesu uwolnienie wsi spod pewnej drugorzędności. Tłumaczy bowiem Myśliwski, że sednem tej kultury była kreacyjna moc wyobraźni, którą chłop musiał kompensować sobie izolację, brak udziału w życiu społeczeństwa i państwa. Kiedy zanikła potrzeba kompensacji, kreacyjność wyobraźni samorzutnie odeszła na dalszy plan, a wraz z nią umarła wieś. Widzi jednak autor Pałacu możliwość kontynuacji najbardziej rudymentarnych motywów kultury chłopskiej, przejęcia ich i owocnego wykorzystania w przyszłości.

Żeby móc prawdziwie mówić o kresie, trzeba mieć też jakieś poglądy na temat początku. Tu zahaczymy o krąg spraw związanych ze źródłami ginącej kultury wsi. Z jakich elementów była zbudowana? Gdzie szukać jej inspiracji?

Myśliwski wierzy, że wieś jest cząstką ludzkości, odzwierciedleniem ludzkiego universum. Jako całość zamknięta, w pewnym sensie doskonała, powtarza w swym porządku odwieczne mity. Bohaterowie Kamienia na kamieniu egzystują w świecie znaków i symboli kultury. Są one zaszyfrowane, przetworzone, ale wnikliwy czytelnik bez trudu je odnajdzie.

Myśliwski nie jest pierwszym, który pragnie odsłonić praźródła. Czyniło to przed nim wielu zafascynowanych chłopskością, m.in. jest to jeden z istotniejszych rysów twórczości Tadeusza Nowaka. Rejony ich artystycznej penetracji są jednak zgoła różne. Nowak widzi najczystsze źródło literatury ludowej w pierwotności słowiańsko-pogańskiej. Sposobem na nasycenie literatury ludowością, jest dla autora Półbaśni, zanurzenie w mitach plemiennych, słowiańskich i przedchrześcijańskich.

Myśliwski gdzie indziej szuka ludowego podglebia. Nie darmo odwołuje się do spuścizny starożytnej Grecji i Rzymu. Kamień na kamieniu jest próbą udowodnienia, że ta spuścizna została również wchłonięta przez kulturę chłopską i stanowi jej integralną cząstkę. Ten proces asymilacji był jedynie możliwy poprzez kontakt z chrześcijaństwem, które przecież wyrastało także z tradycji grecko-rzymskich. Chłopski bohater Myśliwskiego został więc osadzony w kręgu kultur śródziemnomorskich spojonych w jednolitą całość. Takie umiejscowienie ma swój określony cel, o którym wspominałem już wcześniej. Jest nim udowodnienie, że są warstwy, w których „chłopskość” nie różni się od „niechłopskości”. Kultura chłopska byłaby w takim ujęciu tylko jedną z odnóg kultury chrześcijańskiej. Opozycja pan – chłop uległaby wtedy zniesieniu – obie strony konfliktu należałyby przecież do jednej kultury macierzystej. Antyk i Biblia stają się zatem uniwersalną sferą odniesień, w której wszystkie formacje kulturowe stykają się.

Tak nakreślona koncepcja realizuje się w planie powieściowym poprzez system ciągłych aluzji oraz nawiązań mitologicznych i biblijnych, zarówno staro- i nowotestamentowych. O wielu z nich była już tutaj mowa. Biorąc pod uwagę większą gęstość występowania zacznę od odniesień biblijnych.

Tadeusz Nowak obecność Biblii w kulturze ludowej widzi poprzez pryzmat języka:

„Nie wolno mi tego zapomnieć, że chłop uczył się języka ze strzępków Biblii i Ewangelii podawanych z ambony. Postawiłem zatem znak równości między językiem chłopskim a językiem biblijnym. Dopiero one razem wzięte tworzą ten bogaty język, którym nie tylko w chwilach uroczystych posługują się ludzie na wsi. Gdyby nie było języka Biblii, języka chłopskiego, śmiem twierdzić, że po 1945 roku nikt z mieszkańców Opolszczyzny nie przyznałby się do polskości”.

Myśliwski dostrzega obecność Biblii nie tylko w języku, ale we wszystkim co chłop czyni, w uświęconym rytuale pracy, filozofii, postrzeganiu rzeczywistości. Chłopska świadomość biblijna obecna jest na co dzień, to jej kryteriami lud dokonuje wartościowania elementów otaczającego świata. Autor Kamienia na kamieniu zauważa: „śmierć jednego człowieka tworzyła ideę życia przez niemal dwa tysiące lat, ze zrozumienia tej śmierci powstała kultura naszego świata”.

Oczywiście, jeżeli wszystko ma związek z tamtą śmiercią sprzed dwóch tysięcy lat, a chłop nadal pozostaje w kręgu tamtego wydarzenia, nie może to nie mieć wpływu również na język, którym posługuje się Myśliwski. Trafnie spostrzega ten fakt Roch Sulima, gdy pisze, że utwory tego pisarza „zbudowane są jakby z najstarszych, najbardziej sprawdzonych form podawczych, takich jak: przypowieść, płacz-lament, elegia, dyskurs, parabola czy symbole uniwersalnego języka Biblii”.

Nawiązaniem biblijnym jest analizowany wcześniej tytuł powieści, którego genezę wywiodłem m.in. z ewangelicznej zapowiedzi zburzenia Jeruzalem. Do św. Piotra nawiązuje postać Szymona Pietruszki, o czym także już wspominałem. Takich przykładów jest jednak o wiele więcej. Istnieją one poprzez stosowanie imion o pochodzeniu biblijnym, czy takie konstruowanie epizodów, które jednoznacznie odsyła czytelnika do staro- i nowotestamentowych opowieści. Spróbuję prześledzić kilka przykładów. Zachowanie ojca Szymka w jednej ze scen jest wyrazistą aluzją do postaci biblijnego Samsona:

„Nie dał ojciec Staśkowi dokończyć. Zerwał się, doleciał do drzwi, stanął w progu i rozkrzyżowawszy ręce o futrynę trzęsącym się głosem zawołał:
– Nigdzie nie pojedziesz! Nie dam! Zabiję, a nie dam! (…)
Stasiek w bek. Matka, która w łóżku już zległa, też zaczęła pochlipywać. A ojciec, oszalały, włosy rozleciane, twarz skurczona, stał w tych drzwiach rozkrzyżowany i wołał:
– Nie dam! Nie puszczę! Miałeś być gospodarzem! (…)
Ale ręce powoli zaczęły mu się obślizgiwać po futrynach, choć się wydawało, że w tej złości wyrwie je ze ściany. Może nawet dom obali i przygniecie nim to swoje nieszczęście”(s. 150-151).

Ból ojca usiłującego zatrzymać w domu Staszka, od dzieciństwa przeznaczonego do objęcia gospodarki, jest olbrzymi. Tylko odpowiednie przyrównanie, tutaj do buntu Samsona, może wyrazić jego ogrom.

Imię matki Szymona – Magdalena, tylko raz pojawia się w Kamieniu na kamieniu. Przywodzi od razu na myśl Marię Magdalenę, która stała się jednym z pierwszych świadków zmartwychwstania Chrystusa. To ona zobaczyła, że grób jest pusty. I rzeczywiście jest w powieści fragment, który jasno dowodzi, że takie przypuszczenia nie są bezpodstawne:

„Ale ledwo w próg wszedłem i tyle co ucałowałem się ze wszystkimi, siadłem, a ojciec od razu, wyglądamy cię i wyglądamy, już myśleliśmy, że nie wrócisz, a tu wiosny tylko patrzeć, trzeba będzie orać, siać. Nic nie powiedziałem, ściągnąłem oficerki, matka wody mi nalała na miednicę i też nic jakoś nie powiedziała, nawet mi się nie spytała, jak ci tam było? Tylko łzy jej po twarzy pociekły. Potem kucnęła przy tej wodzi, wymieszała ją i zaczęła mi nogi obmywać”(s. 132).

Taki obraz obmywania nóg wodą zmieszaną ze łzami wywodzi się ze średniowiecznych wizerunków Marii Magdaleny utożsamianej według tradycji z jawnogrzesznicą, która namaściła olejkiem nogi Chrystusa (Łk 7,36-49).

Również w konstruowaniu postaci brata Szymona – Michała, dużą rolę odegrały odniesienia biblijne. Michał jest klasycznym przykładem człowieka z awansu, który emigrował ze wsi do miasta. Życie w innym świecie kończy się porażką i powrotem na wieś. Michał to przykład syna marnotrawnego, zrywającego kontakt z rodziną, domem, ziemią i korzeniami. W jego powrocie nie ma jednak biblijnej radości. Michał, który po wojnie zajmował jakieś wysokie stanowisko rządowe, wraca do domu okaleczony psychicznie. Jakieś wielkie przeżycia, których możemy się tylko domyślać, a których nie sposób objąć rozumem, spowodowały, że stał się niemową. Po powrocie ze szpitala odnajduje go Szymon wyrzucającego gnój u Skóblów:

„Przypadłem do chlewa i widzę, a brat mój, Michał, boso w gnoju po kostki i widłami macha jak Skóblów parobek. A chudy jak śmierć na chorągwi. Broda po piersi, włosy aż mu gdzieś na plecy spadają. Ledwo na nim poznałem ten nowiutki garnitur w białe prążki, który mu kupiłem na Wielkanoc, przed pójściem do szpitala. Trzy tysiące pięćset złotych mnie kosztował. I chyba był w tym samym krawacie, wiśniowym w białe grochy, który mu tak samo wtedy kupiłem, bo miał coś pod szyją uwiązane. Ale to tylko na domysł, bo ubrechany był jak nieboskie stworzenie” (s. 471).

Odnaleźć tu można odległą aluzję do biblijnego Hioba, który posiadał tak wiele i stracił wszystko, gdy ręka Pana go dosięgła. Tak jak Hiob, stał się Michał nędzarzem, ale w przeciwieństwie do Hioba, jego lament jest milczący. Przez to, być może, jeszcze bardziej przeraźliwy.

Patriarchalizacja na wzór biblijny postaci Michała ma swój wyraz również w scenie kąpania w balii:

„Ścisnął mnie za rękę i nie chciał jej puścić, jakbym go w topiel głęboką wprowadził, choć woda ledwo wyżej kostek mu sięgała. Wydał mi się w tej balii do kogoś podobny, ale nie mogłem so-bie przypomnieć, dc kogo. Może przez te włosy spadające mu na plecy i brodę po pas. A chudy był, że mu kości prawie skórę przebijały, a ta skóra jeszcze obwisała z niego, jak to nieraz śnieg z gałęzi przy odwilży obwisa. A plecy całe w sinych pręgach od mojego bicia”(s. 476).

Widzimy tu poza tym Szymona wprowadzającego Michała do wody, a w dalszym nie cytowanym fragmencie, narrator obmywa swego brata wodą. Jest to swego rodzaju rytuał oczyszczenia i przywołanie ewangelicznej sceny chrztu w Jordanie oraz postaci Jana Chrzciciela. Jakby obawiając się, żeby ta sfera odniesień nie umknęła czytelnikowi, autor parę akapitów dalej bezpośrednio wskazuje postać św. Jana. Także w innych fragmentach odnajdujemy Szymona jako tego, który chrzci. Jest to obecne w opowieści narratora o tym, jak po wojnie stał się fryzjerem: „Można by pomyśleć, że ich chrzczę, a nie strzygę”(s. 142). Albo w opisie cielenia się krowy na łące, w którym to wydarzeniu bohater dość aktywnie uczestniczył: „Wołali na łąkach potem na mnie Chrzestny. Chrzest-ny i Chrzestny”(s. 299).

Różne mogą być powody podkreślania podobieństwa Szymona i Jana Chrzciciela. Jest Jan Chrzciciel prorokiem nawołującym do nawrócenia, bezlitośnie ukazującym grzechy współczesnych. Jest również „wołającym na pustyni” – jego nawoływania trafiają w próżnię. Jan Chrzciciel to postać scalająca Stary i Nowy Testament, usytuowana na styku dwóch światów, dwóch kultur. Jego śmierć staje się początkiem nowej rzeczywistości. Myślę, że właśnie ten krąg znaczeń przywołuje takimi odniesieniami Wiesław Myśliwski.

Bardzo często eksponowany jest w Kamieniu na kamieniu motyw Ostatniej Wieczerzy i stołu pańskiego. Obraz przedstawiający Ostatnią Wieczerzę wisi w domu Szymona i jego sąsiadów. Stół, należący dawniej do dworu, po wojnie skompletowany przez bohatera i ustawiony w domu rodzinnym, poprzez skojarzenia w rodzaju świec, dzwoneczków, chustek i apostołów odsyłają nas do symboliki chrześcijańskiej (s. 59-62).

Symbolami chrześcijaństwa są przewijające się przez cały utwór motywy „grobu” i „krzyża”, ale do nich nawiążę w następnym rozdziale. Warto jeszcze podkreślić, że ciągła obecność Ewangelii w planie powieściowym realizuje się choćby przez takie „drobiazgi”, jak trzydniowy pobyt Szymona w grobie „kiedyś w partyzantce” (s. 26-31).

O odwołaniach mitologicznych również już wspominałem. Epizod walki małego Szymka z indykiem jest żywcem wyjęty z mitu o Heraklesie. Tu chciałbym zwrócić jeszcze uwagę na wykorzystanie innego mitu:

„I raz to mi się wydawało, że na tamtym świecie jestem. W brzuch dostałem. A kiedy otworzyłem oczy, nawet się zdziwiłem, że taki sam i tam las, takie samo niebo, a w górze gdzieś skowronka było słychać.(…) Tylko że niedaleko paliła się wieś, a z jej płomieni ryczały krowy, wyły psy, płakało dziecko, ktoś zawodził Jezuuu! A daleko, daleko, już pod samym niebem, jakiś chłop orał ziemię. Wyglądało, że to nie jest z tego świata chłop, tylko jakaś chłopska dusza, bo nie patrzył, że się pali, nie słyszał ryków, tylko z głową pochyloną nad pługiem orał”(s.41).

Poprzez czytelną aluzję do obrazu Breugla przypomina tu Myśliwski mit o Ikarze. Znów przewija się postać chłopa nieczułego na tragedię? Chyba nie. To przedstawienie nie ma bynajmniej wydźwięku pejoratywnego, raczej na odwrót. Ukazuje postawę nienaruszalności zasad, przywiązania do ziemi, a podniebna perspektywa w jakiej ukazane jest oranie, podnosi chłopską duszę na wyżyny, które osiągnął Ikar swoim lotem.

Albo scena ze szpitala, w której Szymon asystuje śmierci: „I wziąłem go za rękę, jak się dziecko bierze, gdy się je przez kładkę przeprowadza”(s. 191). W tym i dalszym fragmencie bohater Kamienia na kamieniu wchodzi w rolę mitycznego przewoźnika Charona, który towarzyszy duszom w drodze przez Styks, do krainy śmierci.

Silne osadzenie Kamienia na kamieniu w kulturze śródziemnomorskiej dokonuje się także dzięki nawiązaniom do utworów najwyższej europejskiej rangi, wyrosłych z tejże kultury, opierających się na tradycji antycznej i biblijnej. Pod kątem wykorzystania przez Myśliwskiego tematu wojny, zwraca na to uwagę Anna Tatarkiewicz:

„Od powietrza, głodu, ognia i wojny zachowaj nas, Panie…(w tym błaganiu, jakim rozbrzmiewały i rozbrzmiewają polskie kościoły, wojna nie przypadkiem znalazła się na miejscu wyróżnionym. A równocześnie kultura śródziemnomorska od wieków pozostaje pod urokiem wojny i wojowników. Dowodzi tego Iliada i Odyseja, Pieśń o Rolandzie, opowieści o Cydzie, Nibelungowie, Słowo o pułku Igora, Don Kichote, Pan Tadeusz – aż po Wojnę i pokój(…)”.

Jest Kamień na kamieniu głosem w sprawie istoty kultury chłopskiej, głosem proroka wieszczącego jej zagładę, ale jednocześnie pobrzmiewającym nutkami optymizmu. Kultura oparta na takich filarach, z takich źródeł czerpiąca, nie może zaginąć bez śladu.

Kamień na kamieniu jest wreszcie dziełem, które ma nam pomóc zrozumieć siebie, swoje najgłębsze korzenie, umożliwić ochronę przed zagładą tego, co najwartościowsze. To bowiem, co dotyczy kultury chłopskiej, dotyczy również całego narodu. W losie chłopów odbija się los wszystkich ludzi. Doskonale rozumie to przesłanie Andrzej Mencwel:

„Postawmy pytanie: jak można rozumieć cokolwiek z przeszłości, teraźniejszości i przyszłości tego narodu, jeśli tej kultury się nie rozumie? Jeśli nie chce się jej rozumieć i z niechęci tej czyni program obcości?
Co zrobił Myśliwski? Zakończył trwający ponad stulecie proces dekolonizacji. tej kultury.
Dlatego też nie jest to już utwór żadnego nurtu chłopskiego i nie należy sobie ciasnoty umysłu w ten sposób tłumaczyć. Jest to jeden z najważniejszych utworów literatury polskiej”.

Tagi: , , ,

Kategoria: Inne, Kamień na kamieniu Myśliwskiego, Publikacje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Pin It on Pinterest