O powieści Zły Leopolda Tyrmanda – Rozdział 1

| 20 stycznia 2002 | 0 Komentarzy | Odsłon: 728
1. Sylwetka pisarza

Leopold Tyrmand urodził się 16 maja 1920 roku w Warszawie, w rodzinie żydowskiej. Jego dom rodzinny nie był ortodoksyjnie żydowski, po wojnie pisarz przeszedł na katolicyzm i starał się nie afiszować swoim pochodzeniem. Ponoć rozpowiadał, że jest potomkiem szlachty kurlandzkiej, a nowe obowiązki religijne spełniał z gorliwością neofity.

Maturę zdał w roku 1937, również w Warszawie. Rok później wyjechał do Paryża, gdzie studiował architekturę w Academie des Beaux-Arts. Ten krótki epizod w życiu Tyrmanda zaowocował wrażliwością na szczegół architektoniczny, co znacznie podniosło wartość opisów stolicy w Złym, ale także i w Dzienniku.

W 1939 roku powrócił do Polski na wakacje i tu zastał go wybuch II wojny światowej. Leopold Tyrmand znalazł się wraz z falą uchodźców w Wilnie, które to miasto Rosjanie po „wyzwoleniu” oddali na 8 miesięcy rządzonej przez Antanasa Smetonę Litwie. W czerwcu 1940 wojska sowieckie ponownie zajęły Wilno. 3 sierpnia na wniosek nowego sejmu litewskiego Litwa została przyjęta do Związku Radzieckiego. Czasy Litwy Smetonowskiej charakteryzowały się głęboko posuniętym terrorem wobec wszelkich przejawów polskości.

Po wejściu Rosjan na Litwę miał miejsce, budzący do tej pory wiele emocji, epizod w życiu autora Złego. Od lipca 1940 roku wychodziła w Wilnie „Prawda Komsomolska”, będąca dziennikiem Komunistycznego Związku Młodzieży Litwy – sowiecka gazeta w języku polskim. Niemal od początku pisywał w niej Leopold Tyrmand, najpierw jako redaktor działu sportowego, potem stały felietonista. Felietony Tyrmanda nie były podpisywane. Zdania na temat rzeczywistych przyczyn współpracy pisarza z okupantem są podzielone. Niektórzy, a wśród nich Franciszek Walicki, tłumaczą ja pewnym zafascynowaniem ideologią socjalistyczną, inni wyjaśniają, że w grę wchodziły korzyści majątkowe, jeszcze inni są przekonani, że felietony w „Prawdzie” były tylko siatką maskującą konspiracyjną działalność Tyrmanda.

Kontakt z konspiracją (jedną z komórek „Wachlarza”) rozpoczął się dla późniejszego autora Filipa jesienią 1940 roku i trwał do wiosny 1941, kiedy to został on aresztowany. NKWD skazało go na 8 lat więzienia, choć Tyrmand napisał później w paryskiej „Kulturze”, że otrzymał wyrok 25-letni.

Po niemieckiej agresji na Związek Sowiecki pisarz odzyskał wolność i przez jakiś czas ukrywał się na prowincji. W początkach roku 1942 na podstawie fałszywych dokumentów stwierdzających narodowość francuską, zgłosił się na roboty do Rzeszy i pod koniec lutego wyjechał do Niemiec. Pracował tam jako tłumacz w zakładzie karnym, pracownik fizyczny, kelner, kreślarz, palacz i marynarz. W 1944 roku po ucieczce ze statku zatrzymano go w Norwegii i osadzono w obozie koncentracyjnym. Po wyzwoleniu Norwegii powrócił w roku 1946 do Warszawy przez Danię. Po latach w rozmowie z Wojciechem Wierzewskim wspominał:

„…kiedy po wojnie powróciłem do Polski z zachodu, postanowiłem zrealizować swoje wcześniejsze, młodzieńcze zamiary – i postawiłem na swoim. Zostałem dziennikarzem, przynajmniej przez pewien czas, dopóki dziennikarstwo w Polsce powojennej miało sens i nie naruszało osobistej niezależności” [1].

W latach 1947-49 Leopold Tyrmand pracował w krakowskim „Przekroju”, potem współpracował z „Expresem Wieczornym” i „Słowem Powszechnym”. W roku 1950 został recenzentem teatralnym „Tygodnika Powszechnego”, z którym współdziała aż do roku 1953, czyli do zamknięcia „Tygodnika” przez władze komunistyczne. Na okres pracy w „Przekroju” przypada debiut literacki pisarza. Był to zbiór opowiadań oparty na własnych przeżyciach noszący tytuł Hotel Ansgar wydany w 1948 roku w Poznaniu przez prywatną firmę Gustowskiego.

Utrata pracy w „Tygodniku Powszechnym” postawiła autora Złego w bardzo trudnej sytuacji materialnej. Z „wilczym biletem” wydanym przez władze nie mógł znaleźć pracy jako dziennikarz, nie publikowano też żadnych jego tekstów. W wywiadzie dla tegoż właśnie „Tygodnika Powszechnego”, z roku 1981, tak wspominał ten okres:

„Po trzech latach pismo jak wiadomo zamknęli i znalazłem się w bardzo ciężkiej sytuacji. Bo ludzie z »Tygodnika« w Krakowie byli w swoim środowisku, mogli znaleźć jakąś pomoc ze strony Kościoła. A w Warszawie ja byłem jedynym reprezentantem »Tygodnika« i moim młodym pomocnikiem był Zbyszek Herbert. I myśmy głodowali […]. Bez powodzenia szukałem jakiejś pracy: próbowałem zatrudnić się jako kelner – UB interweniowało. Znajomi z warszawskiego podziemia kryminalnego chcieli mi załatwić pracę tragarza na dworcu towarowym – UB interweniowało. Nie aresztowali mnie, nic mi nie robili, ale byłem skazany jako liszeniec. Podobnie Zbyszek. W Dzienniku 1954 jest to opisane bardzo dokładnie” [2].

Sytuacja Tyrmanda zmieniła się diametralnie, kiedy to w 1954 roku „Czytelnik” podpisał z nim umowę na popularną powieść sensacyjną. Pod koniec grudnia 1955 ukazał się na rynku księgarskim Zły. Wraz z wydaniem pierwszej powieści ustają kłopoty finansowe Leopolda Tyrmanda. zresztą nadeszła „odwilż”, wznowił swoją działalność „Tygodnik Powszechny”, do którego pisarz mógł powrócić.

W 1957 wydał zbiór nowel pt. Gorzki smak czekolady Lukullus. Opowiadania. W 1961 roku wyszła kolejna powieść Tyrmanda oparta na wątkach autobiograficznych pt. Filip. Pod koniec lat 50-tych napisał również Siedem dalekich rejsów na zamówienie „Czytelnika”. Książki tej nie wydano pod zarzutem „pornografii i obrony inicjatywy prywatnej”. Wydał ją dopiero w 1975 roku w Londynie. Po zablokowaniu kolejnej powieści Życie towarzyskie i uczuciowe pisarz podjął decyzję o wyjeździe na Zachód. Po latach motywował ją niemożnością pisania w kraju, brakiem perspektyw dla rozwoju swojego talentu. Wierzył, że ma do napisania jeszcze trzy, cztery książki, że tylko na Zachodzie zdoła je wydać.

W 1965 roku Tyrmand wyjechał do Paryża i już nie powrócił do kraju. W 1967 wydał w paryskiej „Kulturze” zakazane w Polsce życie towarzyskie i uczuciowe. W roku 1966 emigrował do Stanów Zjednoczonych Ameryki. W latach 1967-71 współpracował z tygodnikiem „New Yorker”. Do czasu konfliktu z Jerzym Giedroyciem był przedstawicielem „Kultury” na USA. Od 1971 roku wykładał na State University of New York w Albany, a później literaturę słowiańską na Columbia University. W 1976 został wicedyrektorem The Rockford College Institute, a w 1981 roku wiceprezesem The Rockford Institute. Przez wiele lat wydawał „Chronicles of Culture” – czasopismo o orientacji konserwatywnej. Umarł w Rockford 19 marca 1985 roku.

Życie pokazało, że po wyjeździe na emigrację Leopold Tyrmand nie napisał już niczego, co charakteryzowałoby się dużą wartością artystyczną. Nadzieje pisarza na napisanie trzech, czterech książek będących ukoronowaniem jego talentu okazały się płonne. Można więc postawić tezę, że wyjazd z kraju jest cezurą zamykającą liczącą się twórczość autora Złego.

Na emigracji napisał co prawda w języku polskim i wydał w Londynie Cywilizację komunizmu i Tu w Ameryce – czyli dobre rady dla Polaków, nie prezentowały one jednak wysokiego poziomu artystycznego. Także twórczość Tyrmanda w języku angielskim nie przyniosła mu oszałamiającej popularności. W latach 1970-71 wydał w Nowym Jorku: Notebooks of a Dilletante, Exploration in Freedom oraz The Rose Luxemburg cooperative. A Premier on Communist Civilization.

Jak więc widać wyraźnie, teza o zamknięciu okresu znaczącej twórczości Tyrmanda data 1965 jest prawdziwa, ale tylko po przyjęciu pewnego zastrzeżenia. A mianowicie, że wydany w Londynie w roku 1980 Dziennik 1954 rzeczywiście napisany został w kraju w 1954 roku. Leopold Tyrmand tak wyjaśniał okoliczności powstanie tego utworu:

„Wywiozłem te notatki ze sobą na Zachód. […] Moje dzienniki prowadzone były przez zaledwie trzy, ale za to wyjątkowo trudne, pierwsze miesiące 1954 roku. […] Po 1956 jeden fragment »Dziennika« wydrukowałem w »Tygodniku Powszechnym«. […] Osiadłszy w New Canon w Connecticut zacząłem z wolna przepisywać te notatki na maszynie z myślą o ich ewentualnym przyszłym druku. potem w 1974 londyńskie »Wiadomości« zaczęły druk pierwszej części »Dziennika«, do 1978 roku ukazała się tam mniej więcej połowa tekstu. Już tu, w Rockford przysiadłem fałdów i w ciągu półtora roku pracy nadałem im kształt nadający się do edycji książkowej, która w końcu miała miejsce w roku 1980” [3].

Ukazanie się »Dziennika« wywołało spór o jego autentyczność. Wśród tych, którzy twierdzili, że został on napisany przez Tyrmanda już na emigracji, w latach 70-tych, byli między innymi Ryszard Matuszewski i Tadeusz Konwicki. Inni, jak Roman Zimand, Anna Legeżyńska, Zbigniew Herbert czy Kazimierz Maciąg twierdzili stanowczo, że »Dziennik« powstał w pierwszych miesiącach roku 1954. Maciąg za rozstrzygający o autentyczności argument uważa istnienie rękopisu dziennika przechowywanego w Hoover Institute w Palo albo w Kalifornii. Nie ukrywa on przy tym, że rękopis w dośc znacznym stopniu różnisię od wersji książkowej. Pomimo wszelkich dotyczących tego dzieła kontrowersji, wypada przyjąć, że niezależnie od daty powstania, pozostaje on jednym z najważniejszych dokumentów epoki stalinizmu w Polsce.

Z powyższego przypomnienia najistotniejszych faktów z życia Leopolda Tyrmanda trudno wysnuć wnioski, jakim człowiekiem był w rzeczywistości. Na pewno była to postać kontrowersyjna i nawet wśród ludzi, którzy spotykali go na co dzień, mnożą się sprzeczne opinie o autorze Złego. Nie ulega wątpliwości, że Tyrmand był postacią barwną, wymykającą się jakiemukolwiek zaszufladkowaniu.

„Kim był zatem Tyrmand w roku 1954? To zależało od punktu widzenia. Dla niektórych był nikim, człowiekiem przegranym, któremu powinęła się noga. Wariatem, co nie chce zrozumieć dziejowej konieczności […] cynicznym bikiniarzem w kolorowych skarpetkach, arbitrem elegancji, propagatorem zachodnich nowinek. Dla niektórych wreszcie był Tyrmand wzorem postawy niezłomnej, człowiekiem, który niedostatek i brak możliwości publikowania przedłożył nad ewentualną karierę i zaszczyty – z lojalności dla swoich przekonań” [4].

Tak przedstawia sylwetkę pisarza tuz przed napisaniem Złego Jan Zieliński w przedmowie do pierwszego krajowego wydania Dziennika 1954. Tadeusz Konwicki wylicza zaś bezlitośnie w Zorzach wieczornych: „Tyrmand antykomunista, Tyrmand katolik, Tyrmand teoretyk jazzu, Tyrmand sprawozdawca sportowy, Tyrmand globtroter, Tyrmand playboy, Tyrmand reakcjonista, Tyrmand bikiniarz, Tyrmand filozof, Tyrmand prekursor mód, Tyrmand autor bestsellerów, Tyrmand pielgrzym, Tyrmand owiana legendą tajemnica” [5].

Nie jestem jednym z bezkrytycznych czcicieli Tyrmanda wielbiących w nim proroka antykomunizmu. W postawie pisarza widzę wiele niekonsekwencji, a w jego biografii próby jej wyprostowywania. Dokładne przyjrzenie się sylwetce autora Filipa nie jest jednak bez znaczenia przy odczytywaniu znaczeń Złego, na która to powieść głębokim piętnem odbiła się skomplikowana osobowość Leopolda Tyrmanda i w którym uważny czytelnik dostrzeże elementy biografii samego pisarza.

PRZYPISY

  1. Nie pozostało mi nic innego jak zostać pisarzem. Rozmowa z Leopoldem Tyrmandem [w:] „Literatura” 1989, nr 11-12, s.  22-25.
  2. Gdzie tu Stasia? Rozmowa z Leopoldem Tyrmandem [w:] „Tygodnik Powszechny”, 1981, nr 45, s. 4-5.
  3. Nie pozostało mi nic innego jak zostać pisarzem. Rozmowa z Leopoldem Tyrmandem [w:] „Literatura” 1989, nr 11-12, s.  22-25.
  4. J. Zieliński, Tyrmand 1954 [w:] Dziennik 1954, Warszawa 1989, s. 5-6.
  5. T. Konwicki, Zorze wieczorne, Warszawa 1991, s. 39-40.

Tagi: , , , , ,

Kategoria: Inne, Publikacje, Zły Leopolda Tyrmanda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pin It on Pinterest