Milczące pastwiska a tożsamość kulturowa regionu

| 21 września 2005 | 0 Komentarzy | Odsłon: 510

Do niedawna w krajobrazie podbeskidzkiej wsi Lipinki, wzgórza lekko opadające zielonymi pastwiskami, roiły się od bydła, owiec, a nawet koni.

Obraz milczących pastwisk napawa nas zadumą i refleksją - © M. Trzaskoś

Obraz milczących pastwisk napawa nas zadumą i refleksją – © M. Trzaskoś

W powietrzu nad pastwiskami szybowały ptaki, które polowały na muchy i inne drobne owady związane z ekosystemami trawiastymi. Szczególnie w górach na ekstensywnych pastwiskach, gdzie wypasano owce, pobrzękiwały dzwoneczki, a pasterze grali na fujarkach. Zielone pastwiska z pasącymi się nań zwierzętami gospodarskimi były symbolem, radości, trwałości, spokoju i dobrobytu.

Miłym zajęciem dzieci i młodzieży było pasienie krów. W małych indywidualnych gospodarstwach krowa o dużej wydajności mlecznej stanowiła podstawę żywieniową rodziny. Wartościowe, smaczne i wolne od zanieczyszczeń cywilizacyjnych mleko i jego przetwory, otrzymywano od krów pasących się na naturalnych pastwiskach, których ruń charakteryzowała się wysoką wartością biologiczną.

Obecnie w wyniku procesu restrukturyzacji polskiego rolnictwa i braku opłacalności, nastąpił bardzo duży spadek produkcji zwierzęcej, w tym bydła i owiec, które w znacznej mierze korzystały z paszy pochodzącej z użytków zielonych. Ograniczenie chowu i hodowli zwierząt przeżuwających spowodowało wyłączenie z produkcji znacznych obszarów wartościowych łąk i pastwisk i przejście ich do kategorii odłogów. Przyczyniło się to do: dewastacji urządzeń melioracyjnych, wyłączenie z użytkowania, zaniechanie nawożenia i zabiegów pielęgnacyjnych. Brak gospodarki łąkowej spowodował daleko idącą degradację runi łąkowej, bardzo często prowadzącą do monokultur trawiastych i uporczywego zachwaszczenia.

Nasze zielone pastwiska powoli stają się milczące. Nie rozbrzmiewają one już porykiwaniem bydła, ani rżeniem koni, czy też brzęczeniem muchówek, lub świergotem ptactwa związanego z pastwiskami. Brak takich odgłosów sprawia, iż pastwiska stają się „martwe i głuche”. Ich powierzchnie pokryte starą zeszłoroczną roślinnością, nadają okolicy szary, smutny wygląd, a nawet stwarzają zagrożenie pożarowe. Są to „milczące pastwiska”. Ilość milczących pastwisk ciągle wzrasta. Tylko na nielicznych pasą się jeszcze pojedyncze sztuki bydła.

Nie tylko hodowla bydła w indywidualnych gospodarstwach, ale także życie pasterskie, które nadawało tyle uroku górskim obszarom, prawie w zupełności, zanikło w Beskidzie Niskim. Na tutejszych halach napotyka się tylko drewniane koliby na siano lub kamienne stajenki na bydło, lecz nie widzi się już wcale dymiących szałasów, ogorzałych baców i juhasów, nie słyszy się tępego brząkania dzwonków kierdeli owczych.

Zarówno pasterstwo jak i hodowla bydła, ze względu na nieopłacalność, zanika nie tylko w naszej okolicy, ale w skali kraju i Europy. Ten drastyczny spadek pogłowia krów, koni, czy owiec, ma różnorakie i daleko idące konsekwencje kulturowe i przyrodnicze (Mirek 2006). W artykule p.t. „Kiedy zginą krokusy?”, autor wyraża dużą obawę o przetrwanie tych pięknych roślin i apeluje o powrót do klasycznej formy użytkowania jaką był wypas, bo w przeciwnym razie krokusy zginą!, a wraz z nimi „krokusowe łąki”, z którymi związane jest bogactwo gatunków nieleśnych i równie wielkie bogactwo zapylających je gatunków owadów. Utrzymywanie wypasu i towarzyszącej mu tradycyjnej kultury jest najlepszym sposobem utrzymania bioróżnorodności.

Jeśli pastwiska są wykorzystywane przez bydło, konie i owce to one żyją. Można tu dostrzec i obserwować świat przyrody jego różnorodność florystyczną, a wraz z nią i biologiczną. Wiele traw i ziół, które chociaż są deptane, doskonale egzystują w runi, gdyż są to gatunki, które znoszą częste niszczenie masy nadziemnej i one decydują o wydajności pastwiska. Należą do nich z traw niskich – wiechlina łąkowa (Poa pratensis), życica trwała (Lolium perenne), grzebienica pospolita (Cynosurus cristatus); z traw wysokich – kostrzewa łąkowa (Festuca pratensis), kupkówka pospolita (Dactylis glomerata) i tymotka łąkowa (Phleum pratense); z roślin motylkowatych – koniczyna biała (Trifolium repens); a z ziół – babka zwyczajna (Plantago major), babka lancetowata (Plantago lanceolata), brodawnik jesienny (Leontodon autumnalis), głowienka pospolita (Prunella vulgaris), mniszek lekarski (Taraxacum officinale), przywrotnik pasterski (Alchemilla pastoralis), a nawet kminek zwyczajny (Carum carvi), który chociaż jest rośliną dwuletnią, jeżeli jest przygryzany, to utrzymuje się dłużej w runi.

Ekstensywne pastwiska, które w małym stopniu wykorzystywane są przez zwierzęta gospodarskie, mają duże znaczenie środowiskowe. Zieleń runi tych pastwisk ze względu na małą konkurencję, zostaje wzbogacona przez różnobarwne gatunki roślin. Rosną rośliny chronione, rzadkie oraz pożyteczne (miododajne, lecznicze) i inne. Z roślin chronionych najczęściej występują: storczyki (Orchis) pełnik europejski (Trollius europaeus), zawilec wielkokwiatowy (Anemone sylvestris) miłek wiosenny (Adonis vernalis), zimowit jesienny (Colchicium autumnale), centuria (Centaurium) i inne. Występują piękne rośliny kwiatowe, które wpływają estetyzująco na środowisko. Rośliny te łączą w sobie wiele innych właściwości jak terapeutyczne, dietetyczne i stanowią także niezastąpiony w żywieniu zwierząt bukiet witamin i mikroelementów. Według Kostucha (2006) są to: bodziszki (Geranium), dzwonki (Campanula), brodawnik jesienny (Leontodon autumnalis), firletka poszarpana (Lychnis flos-cuculi), komonica zwyczajna (Lotus corniculatus), krwiściąg lekarski (Sanguisorba officinalis), kozłek lekarski (Valeriana officinalis), kozibród łąkowy (Tragopogon pratensis), krwawniki (Achillea), pierwiosnki (Primula), macierzanki (Thymus), złocień właściwy (Chrysanthemum leucanthemum) i wiele innych. Swą barwą kwiatów wabią wiele owadów, (pszczoły, trzmiele i motyle), które w pogodne słoneczne dni wydają swoistego rodzaju koncerty (brzęczenie muchówek, cykady, świerszczy itp.).

Gatunkowe bogactwo świata roślin i zwierząt zostało nazwane bioróżnorodnością i powinno być zachowane. Jednak los tej części różnorodności biologicznej jest zachwiany, a powodem jest brak ochrony czynnej, wynikającej z braku tradycyjnego gospodarowania na pastwiskach.

Powrót do wcześniej wspomnianej klasycznej formy użytkowania jaką jest wypas, przerwie ciszę „milczących pastwisk” oraz niekorzystne tendencje w gospodarce łąkowo-pastwiskowej, bo problem dotyczy nie tylko braku zwierząt gospodarskich na pastwiskach i związanych z tym aspektów ekonomicznych, ale i innych wartości przyrodniczych i kulturowych. Trzeba też pamiętać, że tożsamość kulturowa regionu jest także związana z pasterstwem i jak określa Mirek (2006) jest wartością godną ochrony.

 p. dr Maria Trzaskoś

BIBLIOGRAFIA:

  • Kostuch R., 2006, Roślinność ekstensywnych łąk i pastwisk występujących na terenie województwa małopolskiego. Wiadomości Melioracyjne i Łąkarskie, 4 (411), 187 -190.
  • Mirek Z. 2006. Kiedy zginą krokusy?, „Tatry”, 72-75.

Tagi: , , , ,

Kategoria: Przyroda, Turystyka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Pin It on Pinterest