Piotr Ciekliński: Hymny Maryjne

| 22 maja 2007 | 0 Komentarzy | Odsłon: 485

Piotr Ciekliński (1558 – 1604) był znakomitym XVI-wiecznym humanistą związanym z Zamościem oraz kanclerzem Janem Zamoyskim. Urodził się najprawdopodobniej albo Lipinkach, albo w Rozdzielu, jest więc jedną z najciekawszych osobowości, jakie wydała Ziemia Lipińska.

Matka Boża Lipińska

Matka Boża Lipińska

Ciekliński był twórcą pierwszej polskiej komedii Potrójny z Plauta. Natomiast w 1600 roku wydał w drukarni Akademii Zamojskiej zbiór hymnów maryjnych. Tomik ten przyniósł zupełnie nowy typ liryki religijnej, która stała się popularna w wieku XVII. Główną cechę wierszy Cieklińskiego stanowi położenie nacisku na emocjonalne przeżywanie miłości do Matki Bożej i związanych z Nią prawd.

Postanowiliśmy zaprezentować w NIS Lipinek wszystkie siedem hymnów maryjnych Piotra Cieklińskiego. Decyzja ta nie wynika wyłącznie z faktu, że uważamy autora Potrójnego z Plauta za jednego z najwybitniejszych Lipiniaków.

Pamiętajmy, że w wieku XVI przywędrowała do Lipinek cudowna figura Matki Bożej. Czy Ciekliński mógł ją widzieć, czy jej obecność w pierwszym lipińskim kościele pod wezwaniem św. Marcina mogła mieć jakiś wpływa na tworzenie przez niego żarliwej liryki maryjnej? Na te pytania prawdopodobnie nie znajdziemy już odpowiedzi. Być może to tylko zbieg okoliczności, ale cóż szkodzi nam wierzyć, że jest w tym jakiś Boży zamiar…

NA POCZĘCIE

Nie człowieczy to rozum, rada nie człowiecza
Próżna o tym świerzbiących mózgów ludzka piecza
Zgadnąć poczęcia Twego, Panno, tajemnicę,
Trudna to na śmiertelnych dowcipów źrzenicę.

Cud to jest, który między inszemi cudami
Zakryła mądrość Boska przed spraw swych szpiegami;
Zginie, kto by w nie okiem ciekawym śmiał wzierać
I w skarbnicy zamknionych czynów Pańskich szperać.

On to dzień, którego się lękał bez przestania
Smok stary, widząc go być źrzódłem zepsowania
Swojego, a początkiem budunku zbawienia
W Twoim, Panno, poczęciu ludzkiego plemienia.

Bodaj się w błędzie swoim wszyscy obaczyli,
A na drogę żywota i prawdy wrócili,
Którzyć to odejmują, Panno, dostojeństwo,
Że z Ciebie wziął Bóg żywy żywe człowieczeństwo.

O święte i bez zmazy panieństwo wszelakiej.
Ktoć na taką uczciwość zdobędzie się, jakiej
Jest godne imię Twoje! Mnie na wysławianie
Twej zacności ani słów, ani serca zstanie.

Bo którego niebieska wielkość niezmierzona
I ogarnąć nie mogła ziemia tak przestronna,
Tegoć Ty (co Bóg chciał mieć przed światem w zasłonie)
Na Swym świętym, panieńskim piastowała łonie.

Błogosławionaś, Panno, między niewiastami,
I przed wszystkiemi, Matko, szczęśliwsza matkami;
Błogosławiony owoc żywota Twojego,
Z Ojcem i Duchem Świętym Bóg bostwa jednego.

NA NARODZENIE

Wszystkiej piękności Panno piękniejsza,
I wszystkich czynów Boskich zacniejsza,
Więtsza aniołów wszech dostojeństwa,
Lepsza wszystkiego dobrorzeczeństwa.

Takeś się wielce upodobała
Światłości wiecznej, że Cię ubrała
W słoneczne koło; z gwiazd uplecioną
Odziała skronie Twoje koroną

Przed wszemi wieki Twoje panieństwo
Na to przejźrzane, że człowieczeństwo
Bóg z niego miał wziąć nad przyrodzenie
I przynieść w ciele światu zbawienie.

Powinnie tedy Kościół Twojemu
Dzień narodzeniu świątobliwemu
Każdego roku, Panno, oddaje,
Skąd imieniowi Twemu cześć wstaje.

Patrzcie w tę Pannę, panny wstydliwe,
Patrzcie w Nię jako w źwierciadło żywe,
A przykładem jej strzeżcie z młodości
Pokory świętej i niewinności.

Temi cnotami, wiedzcie to pewnie,
Tej się zalecić macie Krolewnie,
Z córkami swemi matki stateczne,
A przejść z doczesnych na dobra wieczne.

NA OFIAROWANIE

Święta rzecz pacierzem każdy dzień zaczynać
I do tego z młodu swoje napominać
Potomstwo rodzicom pobożnym przystoi;
Grunt to wychowanie, gdy się Boga boi.

Dniem sto lat żywota, i chociaby w dłuższy
Jeszcze zaszedł, ma zwać człowiek by naduższy,
Którego godziny powinien zrachować,
A co więcej, Boskiej chwale ofiarować,

Panny tej przykładem, która ledwie miała
Trzy lata, gdy matka Ją ofiarowała
Panu, który z wieków poświęcił ją Swemu
Przybytkiem Synowi jednorodzonemu.

Jeszcze o Swej mocy kościelnego progu
Przestąpić nie mogła, a zarazem Bogu,
Padszy na kolana, Swój zawsze niewinny
Oddała w opiekę słaby wiek dziecinny.

W żadnem, jako ziemia stoi, pokoleniu,
Ani w męskiem, ani w niewieściem plemieniu,
Równie do służb Pańskich dusze pałającej
Nie było, a tym mniej żyć poczynającej.

O naświętsza Arko, w której na wszelakie
Frasunki Duch Pański zawarł siedmiorakie
Pociechy, chciej serca ludzi zasmuconych
Cieszyć łaską darów Sobie powierzonych.

A ty uszy swoje, człowiecze, otwieraj
I podania starszych swych nie poniewieraj,
Czci Pannę z Kościołem, który nigdy zbłądzić
Nie może; straszno się dumą swoją rządzić

NA ZWIASTOWANIE

Żadne wesele z wesela wielu
Nie porowna się twemu weselu,
Które obchodzisz dzisia w pokorze,
Każdego roku, powszechny zborze.

Czym bardziej mógł być uweselony
Od duszobójce świat zniewolony
Nad to, z czym poseł dziś nienaganny
Z nieba zesłany przyszedł do Panny.

Który przez fortę wszedszy zamknioną
I pozdrowiwszy Pannę strwożoną
„Nie bój się (mówi) przede wszystkiemi,
Co jest i było płciej tej na ziemi.

Tyś sama święta, samaś szczęśliwa,
Z tą-ć Bóg łaską przez mię ozywa,
Że Syna począć i masz porodzić,
Który z niewolstwa ma wyswobodzić

Rodzaj człowieczy; a do zbawienia
Dasz mu z Boskiego imię zjawienia
JEZUS. Ten wielkim i będzie synem
Wszech Najwyższego zwany jedynem”.

Co, acz się Pannie rozumu miarę
Przechodzić zdało, dać jednak wiarę
Wolała zmysłom niepojętemu
Poselstwu rzeczom wykonanemu.

I oddała się za służebnicę
Panu, który w Niej Swą obietnicę
Ziścił, bo z Jej krwie wzięło swe ciało
Słowo, które się człowiekiem stało.

Słowo, które jest i było Bogiem
I które sędzim uznają srogiem
Krzywdy niesłusznej usta bezpieczne,
Którego szczypią w Bóstwo przedwieczne.

Acz jako słońce swoich promieni
Namniej nie zmaże ani się zmieni
Na twarzy swojej, choć się pomyka
Z miejsca na miejsce i plugastw tyka;

Pan będąc więtszym chwały wszelakiej,
Ani wie ludzkie ucho o takiej,
Z mów hardych (w których się porachujmy)
Nie może we czci Swej odnieść ujmy.

W ten czas malarze Twoję postawę,
Kiedyś posłowi z nieba odprawę
Panno dawała, jeśli mieć chcieli,
Obraz pokory malować mieli.

Którym się tedy dzisia weselą
Weselem, niech się z sobą podzielą
Niebiosa z ziemią, a póki zstaje
Świata, niech je wiek wiekom podaje.

NA NAWIEDZENIE

A tobie kto, Elżbieto, zjawił te nowiny,
Żeby która do ciebie przyszła w nawiedziny
Matką Pańską być miała? O tym, żeć jest krewna,
Po wszystkim Izraelu wiadomość jest pewna.

Wielki to cud, gdyś Pannę w dom swój przyjmowała,
Żeś Ją Pana swojego matką przywitała,
Ale i to nie mniejszy, że zjęte radością
Poczuło w żywocie twym dziecię świętą gością.

Winszowanie na koniec zdało się z umowy,
Bo niemal z anielskimi zgodziło się słowy;
Ale cóż niełatwego nawyższej mądrości,
Które serca sprowadza różne do jedności

I ciebie, któryś Pana miał poprzedzić, Gońcu,
Abyś wydał świadectwo o prawdziwym Słońcu,
Które każdego człeka, co na świat przychodzi,
Oświeca, przy tej Pannie przypomnieć się godzi.

O źwierciadło pokory, najdąż się wżdy znaki,
Żebyś się łaską Pańską podniosła kęs jaki?
Przybyłoć-co o sobie więcej rozumienia?
Pieśń Twa, o Panno, świadkiem Twego uniżenia.

„Wielb’ duszo moja Pana, duch mój uniżony
W Bogu Zbawicielu swym tchnie rozweselony.
Wejźrzał Pan na pokorę Swojej służebnice,
Skąd, a to do ostatniej pod słońcem granice.

Wszelki naród będzie mnie zwać błogosławioną;
Bo który dziwną grozien i niewysłowioną
Możnością i którego z wieków imię święte
Uczynił we mnie rzeczy wielkie, niepojęte.

Wszystkie bojące się Go, aż do ostatniego
Pokolenia, doznają miłosierdzia Jego.
Ruszył mocy z ramienia Swego, pyszne plemię
Rozprószył i uderzył myślą ich o ziemię.

Złożył z stolice swojej mocarze nadęte,
A pokorne uczynił między ludźmi wzięte,
Głodne majętnościami nadał obfitemi,
Bogacze na żebractwo rozegnał po ziemi.

Przyjął w łaskę swojego obranego z wiela,
Wspomniawszy na swą litość, sługę Izraela,
Jako ślubował ojcom naszym, Abramowi
I póki stanie wieków, jego potomkowi.”

NA OCZYSZCZENIE

Dziś pokory niechaj się uczy stan panieński,
Niechaj się dziś koniecznie wszystek rodzaj żeński
Nauczy posłuszeństwa; każdy naród swemu
Niech umie być poddanym prawu ojczystemu.

Oto po Swym panieńskim Panna porodzeniu,
Matka przeciwko wszystkich matek przyrodzeniu,
Posłuszna zakonowi idzie do bóżnice
Zwyczajem pospolitej inszej położnice.

Pełna błogosławieństwem, przecie idzie, żeby
Wzięła błogosławieństwo nie z jakiej potrzeby
Niewieściej, ale wiedząc, że ręce kapłańskie
Wnaszają na pokorne przeżegnanie Pańskie.

Otwórzcie oczy swoje, ludzie zaślepieni,
Którzy od powszechnego zboru wyłączeni
Samopas tułacie się; dzisiejszego święta
Wrzućcie na swe rozumy posłuszeństwa pęta.

I usta otwórzcie dziś swoje z Symeonem,
A pomóżcie mu śpiewać sercem ukorzonem:
„Teraz rozwiązałeś wzrok, Panie, słudze Twemu
K {‚temu} słowu Swojemu w prawdzie uznanemu.

Bo {który jak} od Ciebie lud wierny zbawienia,
{Czekają i} poganie swego oświecenia,
{A nareszcie uj}źrzały z wieków obiecaną
Światłość po t[wa]rzach wszystkich narodów rozlaną”.

NA WNIEBOWZIĘCIE

Królewska dziewko, jakiemi imiony
Dwór Cię niebieski witał niezliczony,
Gdyś nad anielskie chory wyniesiona
Pod tronem Boskim siadła uwielbiona?

Zbór wiernych ludzi równa Cię do wdzięcznej
I pełnej twarzy na niebie miesięcznej,
Przyrówna Cię słońcu wybranemu,
Wojsku do bitwy uszykowanemu.

Zowie Cię fortą otwartą do nieba,
Wschodem, po którym zbawienia dó[j]ść trzeba,
Gwiazdą po morzu ludzi żeglujących,
Zdrojem wód żywych w polu pracujących.

Palmie-ś podobna i cyprysowemu,
I jaworowi, drzewu poprzecznemu;
Podobnaś rożej szczepionej krzakowi
I oliwnemu drzewu, i cedrowi.

Ciebie i miastem, i Boskim Kościołem,
I polnym kwiatem zowiemy wesołem,
Broną zawartą, zamknioną od skazy,
Rajskim ogrodem, źwierc[iadłem bez zmazy].

Tyś Dawidowa na moc budo[wana]
Baszta, studnica przypiec[zętowana]
Tyś świetnej barwy kwi[at] {każdego wieka,}
Przez Cię jest starty {wieczny wróg człowieka}.

Nie tak przyjemny dym m[irry] {się wznosi},
Nie tak rozkoszny zapach się unosi z
Cynamonowy gałązki i z soku
Balsamowego płynie swego roku,

Jako jest wdzięczna Twoja i kosztowna
Wonność, ani się żadna z nią porowna.
A jako świeca w dzień pod chwilę jasną,
Wszystkie ozdoby tak przed Twoją gasną.

Ale któż, Panno, sławie Twej podoła?
Głos z góry świętej na Cię z wieków woła:
Wszystkaś jest śliczna, przyjaciółko moja,
Próżna wszelakiej zmaze piękność Twoja.

O Panno, któraś potłumieła wszędy
Wszystkich nowych wiar i odszczepieństw błędy,
Chciej wykorzenić i z naszej ojczyzny
Ostatki bluźnierstw i zetrzeć ich blizny.

Chwała na wysokości Bogu

Tagi: , , ,

Kategoria: Kultura, Poezja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Pin It on Pinterest