Nie czułem się faworytem – wywiad z Szymonem Kulką

| 2 stycznia 2013 | 0 Komentarzy | Odsłon: 926

Wywiad z Szymonem Kulką – młodzieżowym Mistrzem Europy w biegach przełajowych przeprowadził Piotr Popielarz. Wywiad ukazał się w „Gazecie Lipińskiej”, nr 5/2012.

kulka-budapesztZ jakim nastawieniem jechałeś do Budapesztu?

Do Budapesztu  jechałem z takimi małymi celami. Przede wszystkim zależało mi na tym, żeby pokazać  się z dobrej strony, to znaczy byłem nastawiony na pierwszą dziesiątkę, bo wiedziałem, że to jest w moim zasięgu, ale gdzieś tam po głowie krążyły mi  myśli, że fajnie by było zdobyć medal. Zdawałem sobie sprawę, że to będzie bardzo trudne. Miałem świadomość, że konkurencja jest na bardzo wysokim poziomie . Z pewnością nie czułem się faworytem. Biegło nas około 118 osób prawie ze wszystkich państw Europy i każdy przyjechał tu walczyć do ostatnich metrów.

Czy zatem złoty medal wywalczony w Budapeszcie był dla Ciebie zaskoczeniem?

Tak. Zwycięstwo było dla mnie ogromnym zaskoczeniem, choć już po eliminacjach, które odbyły się w Olszynie, zdawałem sobie sprawę, że forma jest. Wystarczyło tylko utrzymać ją do Mistrzostw Europy. I tu wielka zasługa Trenera Tomasza Świerzowskiego, który świetnie przygotował mnie do tych zawodów, jak zresztą i do każdych innych. Swoje zwycięstwo chciałem w szczególności zadedykować mojej rodzinie, która cały czas mi dopinguje i pomaga, oraz Trenerowi, który  wspaniale przygotowuje mnie do zawodów. Chciałem również zadedykować ten złoty medal wszystkim, którzy wierzyli we mnie i trzymali za mnie kciuki, bo to uskrzydla :)

Który moment biegu był dla Ciebie najtrudniejszy? Jak oceniasz przygotowanie imprezy?

Hmm… Było wiele trudnych momentów w czasie tego biegu. Od startu, kiedy dochodziło do przepychanek  i na ostatnim podbiegu, bo doskonale wiedziałem, że jeśli nie zgubię rywali w tym miejscu, to na końcówce biegu będzie bardzo ciężko. Przygotowanie imprezy oceniam w 100 procentach pozytywnie, zresztą jak na każdej międzynarodowej imprezie mistrzowskiej. Wszystko dopięte na ostatni guzik. Organizatorzy świetnie się spisali.

Uważasz, że sport to dobry sposób na życie?

Sport jest z pewnością dobrym sposobem na życie. Kształtuje charakter i osobowość, pozwala zobaczyć różne miejsca, poznać ciekawych ludzi. Daje wytrwałość, której potrzeba także w życiu codziennym.  Na pewno poprawia zdrowie fizyczne, ale też psychiczne.  Jeśli chodzi o aspekt materialny, nie ma się co łudzić – lekkoatletyka niestety jest dyscypliną sportu, która nie przynosi prawie żadnych zysków materialnych. Chyba, że ktoś jest już naprawdę na wysokim poziomie, np. medalistą Igrzysk Olimpijskich, ale nie każdy przecież może nim być. Szkoda, że nie zarabiamy pieniędzy adekwatnych do zarobków piłkarzy, bo wydaje mi się, że lekkoatletyka, jak i chyba wszystkie inne dyscypliny sportu w Polsce, stoją na znacznie wyższym poziomie, a sukcesy polskich sportowców nie są tak nagłaśniane jak porażki naszych piłkarzy.

Dlaczego w takim razie wybrałeś właśnie lekkoatletykę?

Dlaczego lekkoatletyka… No cóż, głównym powodem jest to, że zawsze w miarę mi to szło – już w podstawówce osiągałem małe sukcesy. I tak jakoś wszystko się potoczyło, że trafiłem do klubu w Lipinkach i już wsiąknąłem w to na dobre.

Swoimi sukcesami rozsławiasz rodzinną Ropę i Lipinki, w których trenujesz. Czy czujesz się doceniony przez władze tych gmin?

Moja rodzinna gmina Ropa doceniała mnie poprzez skromne stypendium, które do tej pory otrzymywałem. Mam nadzieję, że wójt Jan Morańda doceni także moje obecne osiągnięcia i przedłuży mi to stypendium. Natomiast z gminy Lipinki dostaję symboliczne środki. Na szczęście możliwość rozsławienia naszej okolicy daje mi największą satysfakcję.

Jakie plany sportowe na najbliższą przyszłość?

Teraz do końca grudnia czeka mnie solidne roztrenowanie, a w przyszłym roku  przejdę już do nowej kategorii wiekowej, więc będzie trochę trudniej. W 2013 roku  głównym  celem  będą  Młodzieżowe Mistrzostwa Europy, które odbędą się  w dniach 11-14 lipca w Tampere (Finlandia). A  moim największym sportowym marzeniem są Igrzyska Olimpijskie, chociaż zdaję sobie sprawę, że aby to marzenie spełnić, czeka mnie ciężka i długotrwała praca.

Dziękuję Ci serdecznie za poświęcony „Gazecie Lipińskiej” czas i życzę dalszych sukcesów sportowych.

Tagi: , , ,

Kategoria: Rozmowy, Sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Pin It on Pinterest