Luz blues i do przodu! – wywiad z Dominikiem Bochenkiem

| 27 lutego 2013 | 3 komentarze | Odsłon: 3 216

Prezentujemy wywiad z Dominikiem Bochenkiem, utalentowanym lekkoatletą z Lipinek, który już  w najbliższy piątek 1 marca będzie reprezentował nasz kraj na Halowych Mistrzostwach Europy w Lekkiej Atletyce w Goteborgu. Talent Dominika odkrył nieodżałowany Kazimierz Świerzowski. Obecnie Dominik Bochenek trenuje w klubie „Zawisza” Bydgoszcz pod okiem Wiesława Czapiewskiego – trenera rekordzisty Polski na 110 m ppł.

Dominik Bochenek - fot. Paweł Skraba (www.pomorska.pl)

Dominik Bochenek – fot. Paweł Skraba (www.pomorska.pl)

A zaczęło się tak niewinnie od biegów przełajowych w szkole podstawowej. Teraz jeździsz po całym świecie i biegasz przez płotki…

Życie bywa nieprzewidywalne. Nie uwierzyłbym nikomu, kto na początku mojej sportowej przygody opowiedziałby mi historię, że za 10, 12 lat świat się tak dla mnie skurczy. A skurczył się bardzo. Pamiętam dobrze, kiedy na zawody do Krakowa zabierałem herbatę w termosie i pełną torbę kanapek, a mama już dwa dni wcześniej chodziła rozgorączkowana pakowaniem.

Dziś jestem w Warszawie, jutro wylatuję do Goteborg’a, a jeszcze wczoraj byłem w Metz, spałem w Sopocie, rano załatwiałem sprawy w jednostce wojskowej i uczestniczyłem w wykładzie na uczelni w Bydgoszczy. Dziś to nie problem dla mnie, żeby z dnia na dzień lecieć, ot choćby na drugi koniec świata.

Lekka atletyka to szlachetna rywalizacja – a gdyby nie ta dyscyplina, to którą wybrałbyś?

Przygoda z lekkoatletyką zaczęła się dla mnie tak wcześnie i od razu tak mocno mnie pochłonęła, że nie myślałem nigdy o innych dyscyplinach.

Masz już wiele tytułów i sukcesów. Jaki sukces uważasz za swój największy?

Ciągle trwa, a jest nim dla mnie możliwość uprawiania sportu. Mam tutaj na myśli bezpieczne zaplecze finansowe, warunki treningowe, pomoc medyczną, możliwość podróżowania, zwiedzani i poznawania nowych ludzi.

Czy oprócz sportu masz jakieś pasje, hobby?

Lubię komputery, samochody turbodoładowane Jeremiego Clarkson’a, jeździć na nartach i Call od Duty MW2, a także Pidżamę Porno.

Prawie sześć lat temu wyjechałeś do Bydgoszczy, do Wiesława Czapiewskiego – trenera rekordzisty Polski na 110m ppł. Jak dziś z perspektywy czasu oceniasz tę decyzję?

To na pewno była trafna decyzja, ale muszę tutaj powiedzieć, że bez pomocy trenera Tomasza Świerzowskiego sam bym jej nie podjął. Pojechałem najpierw na tydzień zobaczyć, czy będzie mi się podobało w Bydgoszczy i z miejsca się tam odnalazłem. Już po dwóch dniach wiedziałem, że chce tu trenować.

Przed Tobą start w Halowych Mistrzostwach Europy w Goteborgu, bieg na 60m ppł wymaga koncentracji – w jaki sposób osiągasz tę koncentracje i co robisz w ciągu dnia przed startem?

Dzień startu raczej można zaliczyć do nudnych, w zasadzie spędza się go jak najdłużej w łóżku, oglądając filmy lub coś czytając. Trzeba zająć czymś umysł, aby nie myśleć za dużo o zawodach. Bieg przez płotki to specyficzna konkurencja. Podczas biegu trzeba mieć wolny umysł, nie myśleć o niczym. Musisz działać jak automat, odtwarzać powtarzane tysiące razy na treningu ruchy. W gruncie rzeczy nie ma czasu na myślenie. Odległość między płotkami to 9.14m, czyli 3 kroki i tylko 0,9 – zanim zdążysz pomyśleć o jakimś potrąconym płotku, to już uderzasz w kolejne dwa. Często zdarza się, że po biegu mam obite kolano, płynie z niego krew, a ja nie jestem w stanie powiedzieć, na którym płotku to się stało.

30 lat temu Polak Romuald Giegiel zdobył złoty medal w Goteborgu właśnie w Twojej konkurencji 60m ppł. Na co liczysz w swoim starcie?

Tak, Romek to świetny płotkarz i mam wielkie szczęście, że jeździ z naszą grupą płotkarzy na obozy kadrowe, jako nasz masażysta. Jednak na treningach też ma ciekawe spostrzeżenia co do techniki biegu, pomaga nam też w specjalistycznych ćwiczeniach rozciągających. Sam kiedyś trenował, więc doskonale czuje temat. Myślę, że każdy lekkoatleta, jadąc na zawody w głębi siebie pragnie wygrać i nieistotne, czy jedzie z najlepszym wynikiem, dziesiątym czy dwudziestym. Każdy sportowiec pragnie zwycięstwa, bo taka już jego natura. Realnie, jak zawsze, ciężko rokować coś przed startem.

Jaka jest Twoja recepta na sukces?

Luz blues i do przodu!

Zostaniesz trenerem lekkiej atletyki, czy raczej nie wiążesz przyszłości z pracą w sporcie?

Właśnie wczoraj odebrałem telefon z propozycją zrobienia kursu na instruktora lekkiej atletyki i zamierzam z niej skorzystać, a przecież od tego trzeba zacząć. Myślę, że doświadczenie już bardzo dużo nauczyło mnie, czym jest trening lekkoatletyczny.

Wracamy do tematu Lipinek. Byłeś na wielu stadionach lekkoatletycznych na świecie. Czy myślisz, że pobiegniesz kiedyś 110m ppł na stadionie lekkoatletycznym w Lipinkach?

(brak odpowiedzi)

Czy w Bydgoszczy zauważalne są wyniki lekkoatletów z ULKS Lipinki?

Oj tak, za każdym razem, jak tylko dzieje się coś ciekawego! „Zawisza” nie śpi. Sekretarz sekcji Pan Niebudek składa na moje ręce gratulacje i serdeczne pozdrowienia dla Lipinek. I nie tylko on, również trenerzy, działacze i zawodnicy.

Rozwija się kolejny talent płotkarski w Lipinkach – Kamil Frączek. Czy poprawi Twoje wyniki?

Niektóre już poprawił! Oby tak dalej trzymał. Z Kamilem jesteśmy w stałym kontakcie, chętnie mu służę swoim doświadczeniem, w jakimś stopniu czuję się też odpowiedzialny za niego, bowiem podąża moją ścieżką. Mam nadzieję, że będzie z niej kiedyś tak zadowolony, jak ja dzisiaj.

Serdecznie dziękujemy za wywiad!

Tagi: , , , ,

Kategoria: Rozmowy, Sport

Komentarze (3)

Trackback URL | Comments RSS Feed

  1. Piotr Popielarz napisał(a):

    Dominik awansował do półfinału biegu na 60 m ppł. Uzyskał swój najlepszy czas w tym sezonie. W swej eliminacyjnej serii mistrz Polski z Lipinek wynikiem 7,70 zajął drugie miejsce. Półfinał ok. godz. 18 w Eurosport i TVP Sport.

  2. laser surgery napisał(a):

    Awesome! Its in fact remarkable post, I have got much
    clear idea on the topic of from this paragraph.

  3. aaa napisał(a):

    Fajnie, duzo chlopak osiagnal, pamietam go jako dziecko w parku jeszcze z Kazimierzem, jeden krzyczal a drugi biegal, widac po nim bylo ze od samego poczatku bral to na powaznie, jego serce jakby troche bilo w tym kierunku…no i prosze, niewinne biegi z WF-u w podstawowce staly sie sposobem na zycie i wynikami godnymi najlepszych.
    Trzymaj tak dalej Dominik, niech Ci tchu,nie braknie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Pin It on Pinterest