Wybierz Strona

O powieści Zły Leopolda Tyrmanda – Rozdział 3

O powieści Zły Leopolda Tyrmanda – Rozdział 3
3. W stronę tradycji

„Romantyczny księżyc unosi się nad ruiną miasta i dochodzące z nor, jam, zaułków mordobicia stają się – znowu! – patetyczne. Tyrmand jest najdoskonalszą kontynuacją naszej romantycznej poezji, on przejął jej pióropusz, on pisze jej ciąg dalszy” [1].

Zly_Leopold-TyrmandJest to fragment opinii Witolda Gombrowicza zawarty w jego Dziennikach. Próba wyznaczenia dominant pisarstwa Leopolda Tyrmanda. Spostrzegawczy czytelnik bez większych trudności wskaże romantyczne koneksje autora Złego.

Na szczególną uwagę zasługuje konstrukcja głównej postaci. Henryk Nowak to typ bohatera romantycznego. Jednostka niezwykła, samotnie prowadząca walkę o spokój w mieście, skromna i szlachetna. Działania Złego nie służą przyczynieniu mu chwały, lecz osiągnięciu konkretnych celów. W działalności tego człowieka wszystko jest jasne i proste. I dopiero ze sceny przesłuchania przez porucznika Dziarskiego dowiadujemy się, że jest to postać do głębi tragiczna, obarczona piętnem olbrzymiej winy. Tyrmand celowo doprowadza grzechy Nowaka do monstrualnych rozmiarów. Okazuje się, że jest on mordercą kalekiego kombatanta powstania i pośrednim sprawca śmierci jego ciężarnej żony. Wina wymaga zadośćuczynienia, Henryk Nowak odkupuje więc swoje grzechy najpierw na Ziemiach Odzyskanych jako robotnik rolny, potem w Warszawie jako niewykwalifikowany robotnik budowlany, aby wreszcie wszystkie swe siły poświęcić wytępieniu zła ze stolicy.

Podobieństwa postaci Złego z takimi bohaterami naszej literatury jak Jacek Soplica czy Andrzej Kmicic nie pozostawia cienia wątpliwości. Najistotniejsze punkty biografii są identyczne: hulacka młodość, zbrodnia, przełom moralny, powolne naprawianie wyrządzonych krzywd, samodzielnie narzucona pokuta. Tak samo jak jego poprzednicy, Henryk Nowak nie działa pod swoim prawdziwym nazwiskiem. O tym, kim naprawdę jest Zły, dowiadujemy się ze sceny przesłuchania, która nie jest niczym innym jak współczesną wersja spowiedzi księdza Robaka.

Zły jest kontynuacją romantycznych schematów, ale pamiętajmy, że kontynuacją na „miarę proletariacką”. Dlatego też romantyk Tyrmand robi ukłon w strone socrealizmu i każe Nowakowi zmazywać swoje winy przy zagospodarowaniu Ziem Odzyskanych i odbudowie zburzonej Warszawy.

Przestrzeń, w której działają bohaterowie, także kształtowana jest według romantycznego wzorca. Jest to przede wszystkim przestrzeń ruin, resztek powojennej stolicy. Bohaterowie kluczą wśród urokliwych gruzowisk i szczątków murów. Ich przygody mają miejsce w plątaninie lochów, piwnic i tajemnych przejść niczym w gotyckiej powieści grozy. Wszystkiemu zaś patronuje z góry nieodłączny księżyc. Sceneria nocnych walk i pojedynków jest więc nasycona atrybutami szczególnie ulubionymi przez romantyków.

W powieści roi się od delikatnych aluzji lub wręcz bezpośrednich wskazań, kierujących uwagę czytelnika ku odpowiednim obszarom odniesienia. Oto garść przykładów:

„Ostatecznie – gwałtowne przejście z miłej atmosfery chóru »Mazowsze« do surowych warunków obleganego w średniowieczu barbakanu usprawiedliwia taką chwilową postawę (…) Sytuacja obrzucanego głazami z niewidzialnych beluard czy katapult kiosku »Ruchu« nie należy do najprzyjemniejszych, trzeba wszak sobie powiedzieć, że budowla ta ma na ogół inne przeznaczenie niż warowne burgi żądnych władzy feudałów” [2].

„Oblężenie – pomyślał Geniek – znajdujemy się w oblężonym autobusie” [3].

„W głębokim tle podwórka ciemniała groźnie baszta spalonej Centrali Telefonów” [4].

„Tęczowy półmrok urywał się na progu dość dużej sali, był to loch o sklepieniu z niezliczonych ostrołuków w ciemnej ze starości cegle. Łukowate żebrowania schodziły nisko, aż do boazerii otaczającej wielokąt piwnicy, to znowu pięły się wysoko, w ciemności pogmatwanych w górze wiązań. Na długich łańcuchach wisiały pająki mosiężnych żyrandoli. (…) I ciężkie dębowe stoły i takież zydle spoczywały pod ścianami” [5].

„Śmigło… – rzekł trochę onieśmielony tą staroświecką rycerskością Geniek” [6].

„Przyjemny uśmiech okrasił sarmackie oblicze Kalodonta” [7].

„- To się okaże… – rzekł Halski (…) wyglądał jak długi, smukły i cienki rycerz z Manczy, z romansu Cervantesa” [8].

„Kalodont poczuł, że coś gniecie go w dołku ze wzruszenia. »Kochają się jak w kinie… – pomyślał – od razu bieży jej z pomocą, jak ten Rodryg«” [9].

Tych kilka wybranych fragmentów (jest ich znacznie więcej) ilustruje technikę romantycznej stylizacji Tyrmanda. Pewne elementy zwykłej codzienności otrzymują nagle nominację na składniki romantycznej dekoracji. Główne postaci zaś zostają szczodrze obdarzone przymiotami rycerskości czy też sarmackości. I w takich kategoriach autor przedstawia ich czyny. Niekiedy twórca Złego bezpośrednio przywołuje nazwiska będące dla niego literackim wzorem. Pojawia się więc Walter Scott, D’Artagnan, Michał Wołodyjowski, rycerz Rodryg czy Don Kichote, itp. Tyrmand stara się, aby czytelnik jednoznacznie odczytywał system wartości, do którego odwołują się szlachetni bohaterowie jego powieści. Niektóre nawiązania natrętnie powracają. Na przykład sarmacki wygląd Kalodonta jest podkreślany w tekście aż trzy razy. Próba skatalogowania i opisania wszystkich zaznaczonych w powieści odniesień do tradycji romantycznej, wymagałaby odrębnej i wnikliwej analizy, na którą nie ma tu miejsca.

Warto zatrzymać się chwilę nad sprawą miłości, która dość często pojawia się na stronach Złego. Jerzy Kwiatkowski twierdzi:

„Szmirę sygnalizuje dalsza konsekwencja modelu romantycznego bohatera, według którego ukształtowany jest Zły: jego sentymentalna miłość do Marty – niepotrzebna, śmieszna, zaspokajająca gusty bardzo ckliwe” [10].

Tyrmand rzeczywiście dba, aby obraz bohatera romantycznego, na jakiego kreuje Henryka Nowaka, był obrazem pełnym. Nie może tu więc zabraknąć tragicznej, niezaspokojonej miłości, która rzeczywiście tchnie tanim sentymentalizmem o pensjonarskich proweniencjach.

Ta niespełniona miłość jest uczuciem krystalicznie czystym i wyraża się co najwyżej w nocnych wyczekiwaniach pod domem ukochanej i cichych westchnieniach. Kiedy zaś przychodzi czas decydujących rozstrzygnięć, Nowak bez wahania kontynuuje swą działalność, poświęcając swą miłość do Marty na ołtarzu sprawy.

Autor Złego starannie dba o to, aby siatkę wzajemnych zależności damsko-męskich odpowiednio rozbudować i skomplikować. Potrzeba dużego rozeznania, aby zorientować się, kto kogo kocha i kto przez kogo jest kochany. Zdarza się, że zależności te układają się w łańcuszek o wielu ogniwach. Na przykład Martę kocha Halski, Halskiego Olimpia, Olimpię kocha Merynos, a Merynosa kocha Aniela i tylko przerwane ogniwo charakteryzuje się pełną wzajemnością.

Krytycy trafnie zauważyli, że gdy Tyrmand pisze o miłości, popada od razu w tani i śmieszny sentymentalizm. Rezultatem starań o wzniosłość są tego typu sztuczne i konwencjonalne przykłady prozy:

„Słucham Cię – powiedział wreszcie, lecz tylko najwytrawniejszy znawca dusz ludzkich mógłby odnaleźć w jego głosie miłość i mękę sponiewieranej, piekielnej dumy” [11].

„Nie zamierzam ustąpić. Zamierzam walczyć, nawet z tobą, o ciebie. Przez dwadzieścia lat czekałam na smukłego mężczyznę o mądrym, lecz cynicznym uśmiechu i spóźniłam się o jeden wieczór (…) Błagam cię… – powiedziała – nie wychodź…” [12].

I w tych fragmentach Tyrmand bliższy jest Mniszkównej niż Sienkiewiczowi.

Wszystkie opisane powyżej zabiegi mają swój określony cel. Tyrmand pozbawia rzeczywistość, tło swego utworu, charakterystycznych dla niej akcentów. „Na kartach powieści niczyje, nawet najbezmyślniej gapiące się na świat oko, nie zatrzymuje się na plakacie ilustrującym wzrost produkcji. Żaden z uruchomionych odbiorników nie nadaje serwisu wiadomości. Rzekomo na wskroś realny, rzeczywisty, plastyczny obraz miasta jest z zadziwiającą pieczołowitością oczyszczony z wszystkich, jakże w końcu dla lat 50-tych charakterystycznych rekwizytów” [13].

Pozostaje świat okaleczony, nieprawdziwy, ale jednak sprawdzalny. Sam szkielet rzeczywistości pozostaje nietknięty, obrasta jedynie nową treścią. Wśród każdemu dostępnych ulic, nazwanych przecież, wśród kawiarni, placów, budynków, targowisk, które można zobaczyć – wystarczy tylko wyjść z domu – nie snują się cienie socjalizmu, konfidenci i agenci UB. Są za to: sarmacki Kolodont, rycerski Śmigło. Dzielny Rodryg – Halski i w końcu tajemniczy Zły.

Czytelnik odnajduje w powieści Tyrmanda dobrze sobie znane miejsca, świat, który jest także jego udziałem, ale jakże inny. To już nie szare, zmęczone i przestraszone miasto, które znamy z Dziennika 1954, ale pełne malowniczości i przyjemnej grozy miejsce, gdzie dobro walczy ze złem i oczywiście wygrywa. a że Tyrmand stylizuje tę walkę w konwencji „płaszcza i szpady” to tylko podnosi jej urok. Tu tkwi kolejna przyczyna tak żywiołowego odbioru Złego, który w ówczesnej rzeczywistości spełniał przede wszystkim funkcję kompensacyjną. Nie trzeba dodawać, jaką olbrzymią ilością wszelkich braków odznaczały się realia lat 50-tych, a tekstów kompensacyjnych na dobrą sprawę nie było w ogóle.

Pokrewieństwo Złego z romantycznymi bohaterami naszej literatury zostało chyba niezbicie udowodnione. Również konstruowanie przestrzeni poprzez używanie akcesoriów przynależnych tradycji romantycznej, także nie ulega wątpliwości. Postać Henryka Nowaka jest jednak o wiele bardziej skomplikowana, jeżeli wziąć pod uwagę komponenty, z których została zbudowana. Szczególnie wyraźnie widać to w początkowych partiach tekstu, gdy Zły stylizowany jest na bohatera ulicznej ballady i tym samym staje się jednym z elementów folkloru środowiskowego, a szerzej – kultury ludowej.

PRZYPISY

  1. W. Gombrowicz, Dziennik (1957-1961), Paryż 1962, s. 100-101.
  2. L. Tyrmand, Zły, Warszawa 1990, s. 56.
  3. L. Tyrmand, op. cit., s. 116.
  4. L. Tyrmand, op. cit., s. 233.
  5. L. Tyrmand, op. cit., s. 333.
  6. L. Tyrmand, op. cit., s. 117.
  7. L. Tyrmand, op. cit., s. 389.
  8. L. Tyrmand, op. cit., s. 441.
  9. L. Tyrmand, op. cit., s. 441.
  10. J. Kwiatkowski, Polski bestseller [w:] „Twórczość” 1956, nr 4, s. 174-178.
  11. L. Tyrmand, op. cit., s. 173.
  12. L. Tyrmand, op. cit., s. 173.
  13. J. Pilch, Romans z bruku zrujnowanego [w:] „Tygodnik Powszechny” 1985, nr 43.

O autorze

Piotr Popielarz

Wydawcą, właścicielem i redaktorem naczelnym Niezależnego Internetowego Serwisu Lipinek jestem ja, czyli Piotr Popielarz. Pierwszą wersję portalu umieściłem na serwerze 17 listopada 2002 roku. Od tamtej chwili wiele się zmieniło, ale NIS Lipinek nadal trwa i żyje własnym życiem. Poniżej znajdziecie informacje o ludziach, którzy pomagają mi w tworzeniu serwisu. Mam nadzieję, że niebawem powstanie Redakcja z prawdziwego zdarzenia.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

FACEBOOK

Najnowsze komentarze

Nadchodzące wydarzenia:

  • nie
    06
    Gru
    2020

    Mikołajkowa Akcja Zbiórki Krwi

    9:00 - 13:00Szpital - Stacja Krwiodawstwa w Gorlicach

    Organizatorzy: HDK Kwiatonowice i HDK Czerwona Krwinka Libusza. Więcej informacji TUTAJ!

  • pon
    07
    Gru
    2020

    Zbiórka odpadów segregowanych

    6:00 - 6:30Gmina Lipinki

    Worki ze śmieciami wystawiamy w ustalonych miejscach!

  • wt
    08
    Gru
    2020

    XXII sesja Rady Gminy Lipinki

    10:00Dom Wiejski w Lipinkach

    Tutaj znajdziesz  PORZĄDEK OBRAD

  • nie
    21
    Lut
    2021

    XIII Walne Zgromadzenie Członków Towarzystwa "Jastrzębiec"

    18:00Ośrodek Rekolekcyjny w Lipinkach

    Termin planowany - pandemia decyduje!

Zanieczyszczenie powietrza (SMOG)

Archiwum

Hosting zapewnia KYLOS